wtorek, 17 grudnia 2013

hej. opowieść o sobie. wyjdę na jakiegoś smutnego emoska. trudno. ale traktuję tego bloga jako miejsce, gdzie jak coś napiszę, wyrzucę z siebie wszystko, a Wy to przeczytacie, jest mi lepiej.


ostatnie 3 tygodnie były cudowne. nie czułem się tak od dawna. w końcu poznałem kogoś, przy kim czułem bezpieczeństwo i stabilizację. było super. spędzone mikołajki razem, dużo uśmiechu, ciepła drugiej osoby. wszystko miało toczyć się super. wczoraj miałem urodziny. imprezę urodzinową zrobiłem w sobotę. było mega idealnie. od samego początku, do samego końca. :) patrzcie ile zajebistych powodów, żeby się cieszyć.. ale.. po imprezie nastała noc, też piękna, jednak co z tego jak wydarzyło się coś co nie powinno mieć jeszcze miejsca. za wcześnie. właśnie.. najgorsza rzecz, pośpiech. alkohol zrobił swoje, poniósł Nas.. i właśnie to zaważyło nad tym co teraz się dzieje. 

straciłem poczucie bezpieczeństwa, brakło punktu zaczepienia, który pomaga we wszystkim. nawiązując do wcześniejszego posta, znów czuję się jak na wietrze. flaga na wietrze. gdzie kij wbity w ziemię, na którym można zawiesić flagę ?

nasze super-extra-wyjebane w kosmos-wymarzone relacje stały się chłodnymi rozmowami, odsunięcie siebie na parę metrów. dzieliło Nas 95km, a teraz mam wrażenie jakby to było na drugiej półkuli. wiecie jakie wszystko jest skomplikowane. do jednej osoby "startują" (kolokwialnie mówiąc) dwie osoby. w zasadzie to jedna wystartowała prawie 3lata temu. ale wszystko się rozpadło. jednak stara się to naprawić. a Ja co w tym wszystkim robię ? staram się o tego, na którym zależy. nie kocham Go, bo nie mówmy tu miłości. ale między Nimi jest jeszcze miłość. więc kto wygra ? oczywiście stara miłość, bo ponoć nie rdzewieje. ale tu pojawiają się również komplikacje. jedna z tych "zakochanych" osób nie chcę wracać do tego. ale boi się, że zrani mnie, bo kocha tamtego. mętlik ? owszem. 

apropo mętlika, w mojej głowie jest straszny. mam odpuścić ? czy walczyć dalej ? nie chcę odpuszczać, bo nie dam satysfakcji tamtemu. ale nie chodzi tylko o satysfakcje. chodzi o moje szczęście. i szczęście osoby na której mi zależy. wiem, że jestem w stanie dać Mu więcej niż tamten. ale czy On to doceni ? jak zdecyduje ? jak pokazać, że na prawdę tego chce ? jak pokazać, że nie boisz się zranienia ? nie ma związku, w którym nikt nigdy nie został zraniony.. więc jak o Niego zawalczyć ? 

CUDO, polecam. :3
Don't wanna let you down
But I am hell bound
Though this is all for you
Don't wanna hide the truth. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz