ale czas się naprawić :)
EGZYSTENCJA, po prostu EGZYSTENCJA.
Witajcie moi drodzy czytelnicy, o ile wgl tacy jesteście :P
W moim życiu dużo się pozmieniało od ostatniego wpisu tutaj. Tak w skrócie nowe studia, nowi ludzie, nowe otoczenie. Brzmi to pięknie, prawda ? szkoda, że tylko brzmi..
Każdy pewnie mówi sobie teraz, o co Ci człowieku chodzi, przecież otwiera to przed Tobą mnóstwo nowych możliwości, wszystkiego. Bo tak jest, ale problem tkwi we mnie samym. Pytasz dlaczego ?
Z chęcią Ci powiem, co się dzieje w mojej głowie i sercu.
Widzisz, bo tak sobie czasami siądę i zastanowię się nad tym co robię, nad korzyściami płynącymi z tych rzeczy, rozmyślam nad tym jak jest, jak powinno być i co zrobić. I tak mówię, mam naprawdę ZAJEBISTYCH przyjaciół, na których mogę zawsze polegać, mam rodzinę, dosyć normalną, ale nie do końca, mam pracę, studia, pieniądze, zdrowie. Niejeden zapyta, czego Ty chcesz człowieku więcej ?! :o
Ja odpowiem: MIŁOŚCI, STABILIZACJI, POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA.
Tak, brakuje mi tego, cholernie, mega, strasznie brakuje tego kogoś, kto, ze tak powiem, pociągnie za warkoczyk i ustawi do pionu. Szukam tego, złudnie lokując swoje uczucia, co przyprawia mi jeszcze więcej zmartwień.
Ale wiesz czego brakuje mi jeszcze ? PASJI, ZAINTERESOWANIA.
Odkąd skończyłem liceum minęło już parę lat. Powinienem osiągnąć już bardzo dużo. Ja zatrzymałem się po pierwszym roku studiów wcześniejszych, czyli dwa lata temu. Od tamtego czasu w moim życiu nie dzieje się kompletnie nic, a tak bardzo bym chciał, bo zamiast iść w przód ja wracam, idę do tyłu. I tutaj mogę nawiązać do miłości, potrzebuję kogoś kto pomoże zrobić krok w przód, chociaż malutki, malusieńki. Człowieku, przybądź do mnie, proszę !
Zmiana studiów, myślałem, że to będzie to coś co pomoże mi ruszyć, ale też nie. Nowe znajomości, to nie jest dla mnie. Czuję się jakbym sam zamknął się w kloszu i nie potrafił z niego wydostać, w żaden sposób. Gdzie mogę znaleźć młoteczek, którym rozbiję szybę ?
Męczę się sam sobą, własnym życiem, własnym myśleniem. Kiedyś bym siadł i płakał, ale chyba zatraciły się we mnie uczucia.. Teraz już nie potrafię płakać nad samym sobą, bo wiem, że to sam sobie jestem winny. To chyba dużo, żeby obarczyć samego siebie taką odpowiedzialnością ?
kończąc swoją opowieść o sobie, porównam swoje życie teraz do jazdy autostradą. jedziesz prosto, niekiedy jakiś zakręt, ale nigdy nie skręt o 90stopni.
boże, ześlij na mnie kubeł zimnej wody. może Ty mi pomożesz..
muzyka na koniec, polecam bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz